Noblistka w Beceku

Jaka była Wisława Szymborska? Tego możemy dowiedzieć się w Bytomskim Centrum Kultury.

  • Data:
  • Autor: Marcin Hałaś
  • Artykuł był oglądany 577 razy
Autor zdjęcia: Wiesław Ciecieręga

Tyle, że nie chodzi o jej poezję, ale o wizerunek. W Beceku prezentowana jest wystawa fotografii Joanny Helander zatytułowana "Szymborska".

Rok 2023 obchodziliśmy w Polsce jako Rok Wisławy Szymborskiej - w stulecie urodzin laureatki Nagrody Nobla. Ale kto zabroni rozciągnąć to świętowanie jeszcze na rok 2024?

W Bytomskim Centrum Kultury można zobaczyć wystawę zdjęć portretowych - oficjalnych i mniej oficjalnych - Wisławy Szymborskiej.

Można zobaczyć - to najlepsze określenie, bo na wystawę nie trzeba specjalnie przychodzić. Wielkoformatowe czarno-białe fotografie wiszą na wszystkich kondygnacjach Bytomskiego Centrum Kultury. Można więc przyjść po prostu do Becekina, a na "Wisi" oko i tak zawiśnie.

Ręce we krwi?

Na zdjęciach widzimy starszą panią - ciepło uśmiechniętą, delikatną. Przypominają się jej wiersze, które wielu z nas doskonale zna. Na czele ze sztandarowym "Nic dwa razy się nie zdarza / I nie zdarzy, z tej przyczyny / Zrodziliśmy się bez wprawy / I pomrzemy bez rutyny". Słowem dobra poeta. Dobra i literacko, i jako człowiek. Na dodatek taka ludzka, przecież pisała śmieszne limeryki, paliła papierosy... W lukrowanych obrazach nie zawsze tkwi jednak cała prawda.

Bo jakoś wyparto z pamięci fakt, że Szymborska miała również swoją ciemną, a raczej czerwoną stronę.

Przyszła noblistka debiutowała w 1952 rokiem zbiorem wierszy "Dlatego żyjemy". Ta książka już po dwóch latach doczekała się drugiego wydania - to ewenement, jeśli chodzi o tomy poezji. Czy była taka dobra? Nie, była socrealistyczna. A raczej serwilistyczna, służalcza wobec komunizmu. W apogeum stalinowskiego terroru Szymborska pisała o Leninie: "Nowego człowieczeństwa Adam". Bohdan Urbankowski, poeta i eseista, który dzieciństwo i młodość spędził w Bytomiu, jest autorem monografii "Czerwona msza". Ta monografia stalinizmu w kulturze polskiej miała trzy wydania. Urbankowski pisał w swojej książce: "Dłonie polskich poetów były czerwone od krwi. Nie od zbrodni, od gorliwego ściskania rąk zbrodniarzy."

 Zatem ręce Szymborskiej również były czerwone od krwi. Ale spokojne, na czarno-białych fotografiach tego nie widać.

Wówczas w komunizm "umoczeni" byli niemal wszyscy poeci: Woroszylski, Wirpsza, Mandalian, nawet wielki Władysław Broniewski. Wielu z nich przeżyło potem metanoję, w ich życiu dokonał się zwrot, zaangażowali się w działalność opozycji. Szymborska ze swoją stalinowską młodością nigdy się ne rozliczyła. Nie powiedziała: żałuję, popełniłam błąd, dałam się uwieść.

Wielka poetka?

Była autorką zgrabnych wierszy. Ale czy była poetką wybitną? Większą od Różewicza i Herberta? Nie ulega wątpliwości, że grała, a raczej pisała w pierwszej lidze polskiej poezji. Ale w tej pierwszej lidze było z 20 autorów. Ekstraklasowego, światowego poetę mielimy jednego - Zbigniewa Herberta. Tyle, że Herbert był bezkompromisowym antykomunistą. O redaktorze naczelnym "Gazety Wyborczej" mówił już w latach 90. XX wieku: "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny." Zatem należało Herberta ukarać, upokorzyć. Są krytycy literaccy, którzy uważają, że Nobel był nie tyle nagrodą dla Szymborskiej, co nagrodą przeciw Herbertowi.

Ale to tylko przypisy na marginesie tej wystawy. Autorką zdjęć jest Joanna Helander - urodzona w Rudzie Śląskiej, mieszkająca w Szwecji - fotograf i reżyser filmowy. Oglądajmy zdjęcia. Choć są czarno-białe nie zobaczymy na nich różnych odcieni szarości portretu Wisławy Szymborskiej.

Ocena: 4,71
Liczba ocen: 14
Oceń ten wpis

Komentarze

  • Michał
    Dobry tekst. Bardzo dobrze, że została podkreślona ta działalność w czasach stalinizmu. Trzeba o tym przypominać.
    Pozdrawiam
  • Jerzy
    Smutny artykul

Partnerzy