Zasłużony nadburmistrz pozbawiony grobu

O Georgu Brüningu - najbardziej zasłużonym samorządowców w dziejach Bytomia powstało już kilka publikacji. Większość kończy się na dacie jego pogrzebu. Tymczasem pośmiertna historia Brüninga, a właściwie jego grobu, jest tyleż dramatyczna, co przygnębiająca.

  • Data:
  • Autor: Marcin Hałaś
  • Artykuł był oglądany 1138 razy
Autor zdjęcia: Internet

Grób nadburmistrza Georga Brüninga na Cmentarzu Mater Dolorosa zlikwidowano w 1981 roku, aby w tym samym miejscu przeprowadzić nowy pochówek osoby zmarłej w tamtym właśnie roku. Wtedy zarządca cmentarza uznał, że skoro nikt już nie opłaca miejsca grobowego, to można je sprzedać/przekazać nowym "najemcom". Bez żadnej wrażliwości historycznej, a być może również bez znajomości historii Bytomia.

Właścicielem cmentarza Mater Dolorosa jest parafia pw. Świętej Trójcy. W 1981 roku jej proboszczem był ks. Reinhold Karol Gordzielik. Odnotowujemy to nie bez przyczyny, bo jak pisał jeden z najlepszych publicystów podejmujących sprawy Śląska, nieżyjący już Michał Smolorz:

"W czasach PRL-u zlikwidowano wiele grobów zasłużonych Górnoślązaków. I nie zrobili tego komuniści! Dokonało się to na katolickich cmentarzach po rządami śląskich farorzy!"

W ten sposób po grobie nadburmistrza nie pozostał ślad. Ale... W 2004 roku przeprowadziłem kwerendę w księgach cmentarnych. Okazało się, że nadal istnieje grób dwojga dzieci Brüninga: Hansa i Marii oraz jego żony Dorothei. Dorothea (Dorota) Brüning po II wojnie światowej pozostała w Bytomiu. W publikacjach pojawiała się informacja, że żyła w biedzie, mieszkała w dawnej willi Brüningów przy obecnej Alei Legionów, tam pozostawiono jej dwa pokoje od podwórza i że tam też umarła.

Pamięć odzyskana

W każdym razie w 1950 roku Dorotę Brüning pochowano nie w grobowcu jej męża, ale w grobie dzieci. Postawiłem hipotezę, że to było łatwiejsze (i tańsze) niż otwieranie wielkiej krypty okazałego grobowca. Potem grób Doroty zarósł chwastami, stał się niewidoczny, dzięki czemu uniknął zniszczenia. Nie było na nim żadnej tabliczki, ani krzyża.

W 2004 roku obchodzono jubileusz 750-lecia Bytomia. Z tej okazji na grobie Doroty postawiono tablicę pamiątkową poświęconą Georgowi Brüningowi.

Powstał problem: czy napis powinien być po polsku, czy po niemiecku, a może w dwóch językach naraz? Wybrano salomonowe wyjście - napis "In memoriam" jest po łacinie. Miastem rządziła wówczas lewica. Na tablicy - przy pełnej aprobacie miejskiego konserwatora zabytków - nie umieszczono znaku krzyża, chociaż wiadomo było z przekazów historycznych, że Brüning był gorliwym katolikiem. Krzyż "doprawiono" dopiero po kilku latach, już za rządów prezydenta Damiana Batyli.

Pozostaje odpowiedź na pytanie: dlaczego na Mater Dolorosa zlikwidowano grób najbardziej zasłużonego dla miasta nadburmistrza Georga Brüninga, który sprawował urząd rekordowo długo, bo przez 36 lata? Tymczasem w tej samej alei ocalały groby jego następców: Alfreda Stephana i Afolfa Knackrika.

- Rozmawiałem na ten temat z nieżyjącym już zarządcą cmentarza panem Matejczykiem - mówi prof. Piotr Obrączka, autor książki "O nadburmistrzu Brüningu i inne szkice". - Matejczyk mówił, że grobowiec był nieopłacony i bardzo zaniedbany. Inna sprawa, że Matejczyk nie wiedział w ogóle kim był Brüning. W tamtych latach świadomość niemieckiej historii Bytomia praktycznie nie istniała.

Tablica jak wyrzut sumienia?

Nota bene w latach 70. i 80 XX wieku pod nowe pochówki przeznaczono wiele grobowców, znajdujących się w pobliżu miejsca pochówku Brüninga. Na Mater Dolorosa zlikwidowano również groby innych osób zasłużonych dla Bytomia i Górnego Śląska. Nie przetrwały do dziś nagrobki założyciela konserwatorium muzycznego Tomasa Cieplika oraz budowniczego wielu kościołów architekta Paula Jackischa. Już po 2000 roku nie podjęto pomysłu wmurowania na cmentarzu tablicy z nazwiskami wybitnych osób, które były tam pochowane. Może dlatego, że taka tablica byłaby swoistym wyrzutem sumienia dla "śląskich farorzy"?

Co, ciekawe w rozlicznych polskich publikacjach poświęconych Brüningowi nie pojawiło się żadne zdjęcie jego zlikwidowanego w 1981 roku nagrobka, chociaż np. Piotr Obrączka dotarł do zdjęć z pogrzebu nadburmistrza w roku 1932. - Spotkałem się z tylko jedną, amatorską fotografią grobu Brüninga, wykonaną w latach 50. - mówi prof. Obrączka. - Została ona opublikowana w jednym z ukazujących się w Niemczech pism śląskich ziomkostw. Jest ona niewyraźna, ale widać, że grób już wówczas był zaniedbany.

A może wśród domowych pamiątek posiada takie zdjęcie któryś z naszych Czytelników? Jeśli tak - prosimy o kontakt z redakcją. To byłoby cenne znalezisko dla historycznej ikonografii Bytomia.

Ocena: 4,18
Liczba ocen: 11
Oceń ten wpis

Komentarze

  • JoMi
    Na jednej archiwalnej mapie można znaleźć oznaczenie dębu Brüninga. Podczas wizji w terenie trafiłam na stary dąb o wymiarach pomnikowych, wokół którego rosną także wysokie żywotniki. Jednak nie mam żadnej pewności, czy to jest drzewo pamiątkowe.
  • JoMi
    Brüning i Mannheimer byli w Bytomiu uhonorowani dębami posadzonymi w pobliżu Waldschlossu (Zameczku Leśnego) w Dąbrowie Miejskiej. Patrz prawa górna część pocztówki https://fotopolska.eu/174589,foto.html?s=0.98&cx=815&cy=477

Partnerzy