Pomoc społeczna jest zakładnikiem polityków

  • Data:
  • Autor: Mirosław Górka
  • Artykuł był oglądany 585 razy

Pomoc społeczna od dłuższego czasu jest zakładnikiem polityków i ich partykularnych interesów. Za pomoc społeczną biorą Ci, którzy nie mają o niej pojęcia. Bredzą coś o opiece społecznej, ich wyborczym paliwem stają się sensacyjne doniesienia – raz na ruszt wrzucają odebrane dzieci, innych razem grzeją temat ukrzyżowanego alimenciarza i przemocowca, a jeszcze w innej konfiguracji na propsie jest nieprzyznanie świadczenia pieniężnego.

Z pełną premedytacją piszę opieka społeczna i odebranie dzieci, bo takich potknięć lingwistycznych jest od groma w polskiej polityce. A przecież mamy pomoc społeczną od 1990 roku, a przecież nie odbiera się dzieci, tylko się je zabezpiecza. Słowa mają znaczenie. Tylko, czy dla wszystkich? Absolutnie nie! Jakiś czas temu polską prasę zalała informacja, że w 10 gminach woj. warmińsko-mazurskiego będzie prowadzony eksperyment w postaci bezwarunkowego dochodu podstawowego. 1300 złotych co miesiąc dla wszystkich przez 2 lata. Temat mnie na tyle zainteresował, że napisałem do autorów tego pomysłu, zadając rzeczowe pytania. Na odpowiedź czekam do dziś… W ramach dostępu do informacji publicznej zadałem pytanie wszystkim ośrodkom pomocy społecznej, w których miałby być realizowany ten program. Co się okazało? Z nikim nic nie konsultowano, kierownictwo i pracownicy o wszystkim dowiedzieli się z radia i telewizji. 

Jedynie wójt Braniewa przyznał, że prowadzono rozmowy z Stowarzyszeniem Warmińskich Gmin Pogranicza. I tyle. To jednak nie koniec. Będąc na wakacjach w okolicach Sępopola (jedna z gmin, która miała wziąć udział w eksperymencie), udałem się do tamtejszego MGOPS, gdzie rozmawiałem z sympatyczną panią kierownik, która rzeczowo odniosła się do powyższego tematu. Wziąłem na warsztat dokumenty strategiczne w zakresie pomocy społecznej wszystkich 10 gmin. Przecierałem oczy ze zdumienia, bo jednym z głównych problemów były uzależnienia, bezrobocie i przemoc domowa. Już sobie wyobraziłem, jak te 1300 złotych przez 2 lata wpłynie na mieszkańców i ich percepcję najbliższego otoczenia.

I żeby była jasność! Nie jestem zgredem, tetrykiem, ani boomerem. Znam wiele pozytywnych przykładów w pomocy społecznej, znam niemałe grono polityków, którzy wiedzą, czym jest wywiad środowiskowy, skąd pochodzą pieniądze na zasiłki okresowe oraz jak wygląda proces usamodzielnienia wychowanków pieczy zastępczej.

Moje dzieci mówią, że coś jest krindżowe, ja was odeślę do Ervinga Goffmana i jego znakomitego tekstu: „Zażenowanie a organizacja społeczna”.

Ocena: 5,00
Liczba ocen: 24
Oceń ten wpis

Komentarze

  • Kejt
    Politycy ratują świat pomysłami, których nikt nie rozumie. Coś na zasadzie nakrętek przytwierdzonych do butelek - każdy dostał choć nie potrzebował ;)
    PS. Samo użycie słów zgred i tetryk już oznacza bycie boomerem :P
  • Bytomski
    Kim jest ten Górka?

Partnerzy