Dej mi pokój i lepi nafutruj gadziny

Juz mi sie zdowało, co niy znojda wiyncy wyrazów, ftore jednako, abo bardzo podobnie pise sie i cyto po ślonsku i polsku, a łone cołkym co inkszego znacom. Ale jak zech trocha posznupoł we ksionżkach, to sie roz dwa znodły i mom ich na pora tekstów. Do tego pora nastympnych słów podciepli mi Czytelnicy, a tymu zech jest nojbarzi rod i jym fest sam dziynkuja.

  • Data:
  • Autor: Tomasz Nowak
  • Artykuł był oglądany 298 razy

Napisoł zech dwa razy "pora"? No właśnie, po polsku mówimy pora dnia, pora roku, albo pora iść spać. A po naszymu pora to polskie parę lub kilka, ale tyz para. Bez to we sklepie idzie pedzieć: Dejcie mi pora apluzin (Poproszę o kilka pomarańczy), abo: - Ś nich jest piykno pora, fest sie przajom (Oni są piękną parą, bardzo się kochają). Jest nawet u nos takie powiedzynie: piykno pora - Hans i Dora. Ale może tyz być pora fuzekli, czyli para skarpetek. I niy wiym cy wiycie, ale tako pora niy musi być jednako, bo teroz modnie jest łazić we dwóch różnych fuzeklach, ftore we sklepie dostaniecie jako pora. Som mom jedna fuzekla cerwono w corne mazy, a drugo corno w mazy cerwone. I łone som porom.  

Wspomniani Hans z Dorom mogą sobie uwić miłosne gniazdko i ściany swojego mieszkania lub domu obłożyć deskami, gipsem, gliną lub podobnymi materiałami. Po polsku to futrowanie. Na Ślonsku futruje się gadziny, czyli karmi zwierzęta. Futer, to karma dla nich. Tak po prowdzie futrować idzie tyz ludzi, ale ino wtedy, jak łoni zrom, czyli jedzą łapczywie. Lepi tak niy róbcie, bo to gańba. A na takich ludzi, co się źle zachowujom przi stole i niy ino przy stole idzie pedzieć: gadziny.

A co znaczy, jak ftoś na Ślonsku powiy: "Dej mi pokój"? Spokojnie, on nie żąda od was udostępnienia pokoju na przykład w waszym mieszkaniu. Gdyby tego chciał, powiedziałby: "Dej mi jako izba". Ten apel trzeba przetłumaczyć tak: "Daj mi spokój". Przy okazji warto przywołać jakże mądre życiowo powiedzenie: "Chces pokój, dej pokój". A inne: "Dej pokój", to nic innego, jak: "Daj spokój". 

Dejcie tyz pozór, jak usłyszycie łod Ślonzoka, że idzie do swoich łojców. Nie, nic z tych rzeczy, to nie to, co zapewne od razu pomyśleliście. Na Śląsku progresywizm nie jest w natarciu i nie ma tu przepisów pozwalających parom jednopłciowym na adopcję dzieci. Łojcowie to po prostu rodzice: mama i tata.

Ocena: 4,50
Liczba ocen: 4
Oceń ten wpis

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu, dodaj pierwszy komentarz.

Partnerzy