Cztery fale barbarzyństwa

​Wandale na cmentarzach. W sierpniu wandale zniszczyli kilkadziesiąt nagrobków na trzech bytomskich cmentarzach. To czwarty już rodzaj barbarzyństwa, który dotyka bytomskie nekropolie.

  • Wydanie: ZB 36
  • Data:
  • Autor: Marcin Hałaś
  • Artykuł był oglądany 6200 razy

W kulturze chrześcijańskiej, europejskiej i polskiej miejsce spoczynku zmarłych zawsze otoczone było szczególną czcią. Jego rozmyślne niszczenie jest nie do pojęcia przez normalnych ludzi. Zapewne dlatego, kiedy kilkanaście dni temu zniszczono zwieńczone krzyżami nagrobki na trzech cmentarzach przy ul. Powstańców Śląskich i Piekarskiej – niektóre osoby widziały w tym wpływ ideologii satanizmu. – Chyba się czymś odurzyli, bo nawet chuligan ma szacunek dla zmarłych – mówiła starsza kobieta, którą spotkaliśmy przed wejściem na cmentarz Mater Dolorosa. Tak naprawdę ten bezmyślny atak rozwydrzonych chuliganów to czwarty rodzaj barbarzyństwa, dotykający bytomskie cmentarze. A jakie były trzy poprzednie?

Po pierwsze: zaraz po wojnie. Chodzi o tzw. akcję odniemczania prowadzoną w latach 1945-1950. W ramach likwidacji śladów niemczyzny zamalowywano i skuwano wówczas m.in. niemieckie napisy na grobach, cmentarnych pomnikach i mauzoleach. Dziś oceniamy to negatywnie, jednak warto pamiętać, że z punktu widzenia emocji ludzi tamtych czasów zachowanie te były może nie tyle usprawiedliwione, co w pełni zrozumiałe. Nie pojawiały się bowiem w próżni, ale w konkretnym czasie historycznym: tuż po zakończeniu koszmaru wojny. Ludzi, którym Niemcy zabili najbliższych, którzy widzieli płonącą Warszawą, którzy przez 6 lat napatrzyli się na morze hitlerowskich zbrodni – można zrozumieć, jeśli odreagowywali likwidowaniem niemieckich śladów, nawet jeżeli jednocześnie usuwali ważne – z dzisiejszego punktu widzenia – świadectwa kulturowo-historyczne. Po latach ta „wina” została jednak „odkupiona” społeczną akcją ratowania zabytków cmentarza Mater Dolorosa. Odrestaurowano okazałe kaplice i mauzolea, odtworzono i przywrócono oryginalne napisy w języku niemieckim.

Po drugie: pod rządami farorzy. To sprawa najsmutniejsza. Znany śląski publicysta Michał Smolorz napisał kiedyś, że trudno winić za niszczenie śląskiej historii i tożsamości tylko komunistów, albowiem złe rzeczy działy się także na parafialnych cmentarza, pod rządami śląskich farorzy. Jako przykład podał tutaj cmentarz Mater Dolorosa. Bo właśnie tutaj zlikwidowano grób nadburmistrza Georga Brüninga oraz wielu innych osób zasłużonych dla historii miasta. Pomniki demontowano, a grobowce przeznaczano (sprzedawano) na nowe pochówki. Nie obowiązywał przy tym żaden „klucz” narodowościowy. Zlikwidowano bowiem grób niemieckiego nadburmistrza Brüninga oraz właściciela konserwatorium muzycznego Tomasza Cieplika, który wydawał powstańcze śpiewniki oraz zorganizował jedyny na Śląsku koncert wielkiego polskiego kompozytora Karola Szymanowskiego. Czym to wytłumaczyć? Niestety, brakiem świadomości historycznej i estetycznej ówczesnego „farorza” oraz połączoną z brakiem świadomości historycznej pazernością zarządców cmentarza.

Po trzecie: na złom. Kolejne dwa rodzaje barbarzyństwa dokonują się już w czasach współczesnych. Pierwsza to działalność niezwykle aktywnych w całym Bytomiu złodziei złomu, którzy pojawili się także na cmentarzach. Tutaj ich celem stały się odlane z mosiądzu lub brązu litery, krzyże, a nawet całe pomniki. Najbardziej spektakularne wydarzenie miało miejsce we wrześniu 2004 roku, kiedy pięciu złodziei ukradło piękną, wykonaną z miedzi figurę zadumanej kobiety z nagrobka rodziny Pissarek. Ta właśnie rzeźba została 2 lata wcześniej odrestaurowana staraniem Towarzystwa Miłośników Bytomia. Policjanci szybko ustalili i ujęli sprawców, niestety zabytku nie udało się uratować. Już kilkanaście godzin po dokonaniu kradzieży złodzieje w pustostanie przy ul. Kwietniewskiego najpierw pocięli figurę na 37 kawałków, a potem zmiażdżyli je 15-kilogramowym młotem. Za metal, z którego wykonana była rzeźba, otrzymali na złomowcu w okolicach Elektrociepłowni Szombierki 672 zł. Policjanci odzyskali jedynie zmiażdżone kawałki metalu.

Po czwarte: zwyrodniali chuligani. Barbarzyńcy-złomiarze działają chociaż z chęci zysku. Dla sprawców profanacji sprzed kilkunastu dni liczyła się tylko demolka. Uderzyli w krzyże i groby – nic więc dziwnego, że bytomianie podejrzewali, że chuligani inspirowali się satanizmem. Może jednak nie trzeba im było nawet takiej ideologii: po prostu byli pijani i puściły im wszelkie hamulce. Zamienili się w oczadziałą dzicz.

Ocena: 4,00
Liczba ocen: 0
Oceń ten wpis

Komentarze

  • Adrian
    Odwiedzam najbliższą rodzinę w Dortmundzie od 25-ciu lat i widzę różnice. Od upokarzania nas mamy władze nie tylko bytomskie ale przede wszystkim centralne pokazujące nam swoją indolencję.
  • J.Jendrzej
    Kończąc definitywnie ten wątek,powiem...że cmentarz to koniec drogi każdego człowieka.Czasami wsłanej różami,a czasem ciernistej.drogi naszego żywota!
    Wiem,że każdy ma prawo by miejsce swego spoczynku było spokojne.Dlatego mówię jedno-czy to cmentarz tych,czy innych-szanujmy go.A Panu Hałasiowi jeszcze raz wielkie dzięki za uszanowanie miejsc spoczynku ludzi...To naprawdę święte miejsce.Dziękuję PANIE Hałaś!
  • J.Jendrzej
    A teraz fajruję zwycięstwo Polonii.Szkoda,że nie Bytomskiej,tylko DORTMUNDZKIEJ,klubu piłkarskiego który przysparza mi tyle przyjemności,klubu,gdy siedzę na tybunach tego stadionu,to przypomina mi się Śląski.Taka tu atmosfera.tak tu jest,że czujesz się,że kochasz piłkę.Lewandowski-Piszczek-Kuba.
  • J.Jendrzej
    Akurat od dziesięcioleci mieszkam na tych niemieckich ziemiach...i nie chcąc nikogo upokarzać,chciałbym wam powiedzieć,że można.To co w tych latach zrobiono na tych trudnych przemysłowych terenach na pewno większych od Śląska,jak utrzymywano te tereny w czystości,jak przemieniano je na inne,przemysłowe,ale coraz bardziej interesujące tereny.jak budowano tutaj metra,których budowę śledziłem od początku,jak z każdego przemysłowego miejsca wyciągano co trzeba.A najważniejszym jest jak przebudowywano miasta.Wierzcie mi-one są naprawdę w świetnym stanie,bo tutaj ciągle przebudowują,budują renowują.Przyjedźcie raz do WESTWAII,do Ruhrgebitu-zobaczycie...jak można,jak trzeba dbać o przemysłowy region.Wierzcie mi-jestem dumny z tego co w miejscu mego obecnego zamieszkania się dzieje,jak tu pięknie.Martwi mnie naprawdę-to co dizeje się w BYTOMIU!!
  • Kciuk
    Znowu nie działam :O
  • Adrian
    Niemcy dawno zrezygnowali z wydobycia węgla likwidując kopalnie w Zagłębiu Ruhry, ale nie takim kosztem społecznym jak ma to miejsce w Bytomiu czy Wałbrzychu. Zachodni sąsiedzi dawno postawili na odnawialne źródła energii. Kto był w lub przejeżdżał przez Niemcy, to widział np. ilość elektrowni wiatrowych.
  • J.Jendrzej
    Lolku-a co by było,gdyby Amerykanie nie wyprodukowali bomby atomowej?A co by było,gdyby Thatcher,która dzisiaj umarła nie byłaby tak konserwatywna.Może po prostu Bytom byłby lepszy w dniu dzisiejszym,niż jest?Przejście na tą mentalność nie służy Polsce,chociaż "żelazna dama" wykorzystała Wałęsę dla swych narodowych potrzeb?Myślę,że tylko my POLACY umiemy zadbać o naszą OJCZYZNĘ,O nasz kraj.Tylko smutnym dla mnie jest-że ten kraj,MOJA OJCZYZNA jest tak rozbity w sądach.POLSKA-to kraj Słowian,ale także ludzi takich jak Ślązacy,Kaszubi i....wiele innych nacji.To kraj,który musimy szanować.MY URODZENI NA TEJ ZIEMI.A próby upokarzania innych-to po prostu...gnój!!Dbajmy o naszą Ojczyznę,dbajmy o Polskę,ale nie ubliżajmy sobie!!
  • Lolek
    Nie ma sie nad czym zastanawiać Adrianie. Ty.

    Panie Jendrzeju, nie rwali bo nie zdążyli. Paradoksalnie, gdyby nie wojna Bytomia by nie było. Niech Pan nie wierzy w bajki, że Niemcy przez ostatnie kilkadziesiąt lat omijaliby szerokim łukiem pokłady węgla pod miastem lub też, że targali by go tylko na podsadzkę. Robili by to samo co robilły komuchy. Pieniądze nie smierdzą :)
  • Adrian
    To się proszę zastanowić, kto jest "ignorantem"?

    Lolek
    napisał
    23.02.2013
    o 19:11
    nr 2

    a za co mamy kochać Niemców? Za podkopanie Bytomia kopalniami? za spalenie synagogi? za II wojnę światową? za obozy pracy? za mordowanie tych bytomian, którzy nie dość mocno kochali adolfka? Za volklistę?Jak komyś źle: granica otwarta. Erika i Angela przytulą do serca.
  • J.Jendrzej
    Co do eksploatacji podziemnej pod Bytomiem,to PANIE LOLKU ..Niemcy nie odważyli się,by fedrować "na zawał". Co prawda myśleli o przeniesieniu Bytomia w inne miejsce,by wydobywać bez skrupułów bytomski węgiel,Ale tego nie zrobili.Zostawiali zawsze pod większymi budowlami filar ochronny(nie wydobywano tam węgla). Powiem panu-bezpośrednio po wojnie Bytom się nie zapadał-wierzy mi pan??
    Nie,ja nie jestem fanatykiem Niemiec.Lubię natomiast merytoryczną dyskusję opartą na prawdzie,a nie urojeniach!
  • Lolek
    No, bo to żadna różnica, nie? Zawsze zastanawiam sie jak można być takim ignorantem?
  • Adrian
    Na temat bytomskich "Powązek" i działalności p. Hałasia, to również panie J. Jendrzeju, chylę czoło przed panem redaktorem. Ale taka szczypta goryczy, według p. red. Hałasia to władze komunistyczne zlikwidowały grób nadburmistrza Brueninga, a nie Polacy.
  • Lolek
    Ja Panie Jendrzej, a Niemcy tukej nie fedrowali, nie rwali czarnego złota pod centrum miasta, kaj tam :D
  • J jendrzej
    Wie Pan co ,Panie Hałaś.Niczego nie będę dopisywał-Pana zaangażowanie w sprawę cmentarzy bytomskich-to wielka sprawa.Dlatego podziwiamPpana,że pan to robi.PAN JEST OBYWATELEM TEGO MIASTA!
    LUDZIE-chciejcie więcej Hałasiów w tym mieście,byleby nie politykowali!.... negatywnie dla Śląska
  • J.Jendrzej
    Który rodem z Bytomia wie o ile metrów średnio zapadł się Bytom?
    Powiem Wam,że w archiwach Bytomia można te cyfry zobaczyć.
    Bo Bytom to serce węglowego Śląska.Tutaj jest tyle węglą,że nikt go tak naprawdę do końca wydobyć nie może.To tak,jakbyśmy wyobrazili sobie meduzę,która od środka do swych obrzeży ciągle zmienia swą grubość na niekorzyść.A Bytom-to rdzeń tej meduzy.Tyle węgla jeszcze teraz jest pod Bytomiem.Tylko...żadna ziemia nie wytrzyma takich braków po wydobyciu.A pod Bytomiem fedrowano.Bez skrupułów-dla dobra POLSKI LUDOWEJ!!!
    BYTOM WYFEDROWANO.WIELCY geolodzy-jak Budryk ze Lwowa,a potem Krakowa opracowywali metody eksploatacji.Ta Budryka,którą przyjęto była najfatalniejsza....BYTOM OPADŁ w stosunku do poziomu morza o ponad....30 metrów!
  • J Jendrzej
    Panie Hałaś-czy ja mam napisać -po szóste?Jeśli Pan tego nie zrobi,to napiszę-nie można mieć klapek na oczach.Tego potrzebuje koń,nie człowiek!!!
  • J.Jendrzej
    Synek z Łagiewnik
    Szczerze mówiąc wolałbym mały skrawek papieru na którym bez przeszkód mógłbym opisać me dzieje.Synka śląskiego,który pokochał ten mały skrawek mojego hajmatu,mego podwórka,moich niby prostych,a jednak skomplikowanych dziejów.
    Godać po śląsku.Jeronie-kaj bych to nie fandzoloł po mojemu.To tako piykno godka.Kroszonki,wajnachtyn,dziołchy ,kamraty i tyn moj piykny stow-Amyndy.Tu przeca jako bajtel nauczołżech sie pływać.JERONIE-i to jak.
    Jak mi dajom-to napisza jeszcze źdiebko
    Do terozki-PYRSK
  • Adrian
    Panie J.Jendrzeju, czekam na dalsze wspomnienia. Pozdrawiam serdecznie.
  • J.Jendrzej
    Cmentarz-prawie każdy z na tam..."wyląduje"-tego nam też życzę.bo przecież nie życzymy sobie,by kiedyś...nas ryby zjadły.
    Cmentarz-miejsce kultu naszej kultury.Miejsce w którym możemy jeszcze porozmawiać z tymi,którzy przecież.,,niedawno byli naszymi najbliższymi na tym świecie.
    Cmentarz-miejsce ponure,czy radosne.Myślę,że od punktu widzenia to zależy...
    Jednak to miejsce naszych wspomnień.miejsce spoczynku naszych najbliższych...CMENTARZ
  • J.Jendrzej
    obiecuję też,że opowiem jak to obok biblioteki ,a dawniej także Technikum Górniczego i bytomskiego internatu powstały wyrwy,których nie można było się spodziewać.Wyrwy w których ludzie mogli się zapadać.I o tym jak na placu Thelmana wlewano w ziemię beton,z ktąrego możnaby wybudować wiele wieżowców.Przechodząc przez thelmana dziennie widziałem te...och!!
  • J.Jendrzej
    Powiem Wam,że naprawdę wiele pamiętam z dziejów Bytomia.Pamiętam jak panowie w ubraniach i krawatach w roku 53 krzątali się obok Palmiarni w parku bytomskim i w konstrukcję drewnianą ładowali lwa płaczącego-by wywieźć do Warszawy-pomnik wielkiego śląskiego rzeźbiarza.Pamiętam...ale o tym później.Wiele pamiętam.Mam przecież swój wiek!
  • J.Jendrzej
    Stary cmentarz żydowski w Bytomiu

    Na początku XVIII wieku Żydzi mieszkający w Bytomiu podjęli starania o założenie własnego cmentarza wyznaniowego, ponieważ wcześniej zmarłych trzeba było przewozić do oddalonych cmentarzy w Cieszowej, Będzinie lub Mikołowie. W 1732 roku hrabia Lazarus Henckel von Donnersmarck podarował Izraelowi Böhmowi teren leżący na dawnych wałach miejskich, w rejonie dzisiejszej ul. Piastów Bytomskich i Katowickiej, tuż koło stojących jeszcze murów miejskich, w pobliżu bramy Gliwickiej. Początkowo cmentarz w Bytomiu był traktowany przez rodzinę Böhm za prywatny mogilnik. Nie później niż od 1 lutego 1771 deputacja Żydów bytomskich uzyskała potwierdzenie tego nadania we Wrocławiu.

    Do 1780 roku synowie Böhma - Hirszel i Jonas nadal traktowali ten teren jako własność rodzinną i szukali potwierdzenia swych praw w Kamerze Wojenno-Dominialnej we Wrocławiu, która przyznała im prawa własności. Część przedstawicieli gminy żydowskiej nie zgodziła się z wyrokiem i sprawę zaskarżono do sądu miejskiego w Bytomiu. Wyrokiem burmistrza Bytomia z 13 marca 1789 nakazano spadkobiercom Böhma zwrócić gminie prawa do cmentarza. W 1810 roku kirkut został po raz pierwszy powiększony; powtórnie w 1848 roku.

    Najstarszy zachowany nagrobek pochodzi z 1757 roku, a ostatni pochówek odbył się w 1897 roku. Na cmentarzu pochowano czterech rabinów bytomskich: Moses Israel Freund (1743-1813), Mendel Cohen (1774-1829), Israel Deutsch (1800-1853), Jakub Jecheskel Löwy (zmarł w 1864 roku). Gdy cmentarz został całkowicie zapełniony, biorąc pod uwagę względów epidemiologiczne, ok. 1870 roku miejscowa społeczność żydowska podjęła decyzję o zorganizowaniu nowego miejsca pochówku przy ul. Piekarskiej.

    Na cmentarzu tym do drugiej połowy XIX wieku grzebano także Żydów z okolicznych miejscowości m. in. Zabrza, Chorzowa Starego, Królewskiej Huty, Piekar, Bobrka, Wirka i Siemianowic. Tradycyjnie sprawami związanymi z przygotowaniem zmarłego do pochówku zajmowało się Bractwo Pogrzebowe Chewra Kadisza, założone w 1789 roku.

    Podczas II wojny światowej kirkut nie został zniszczony. Cmentarz został zlikwidowany dopiero w okresie Polski Ludowej. Teren po cmentarzu w 1965 roku został przeznaczony pod zabudowę. Ostatecznie jednak, do dnia dzisiejszego nie jest zabudowany i istnieje jako pusty plac pomiędzy kamienicami. Uratowała sie pewna liczba macew ze starego cmentarza. Stworzono z nich pomnik tzw. "Ścianę Płaczu" na nowej nekropolii żydowskiej przy ul. Piekarskiej.
    A ja pamiętam dokładnie jak dewastowano cmentarz żydowski w latach sześćdziesiątych.Gdzie archiwa tego wandalizmu PERELU???Czyżby zginęły??
  • PK
    Święte słowa, panie dziejku.....

Partnerzy