Czarna legenda Bobrka

  • Data:
  • Autor: Marcin Hałaś
  • Artykuł był oglądany 627 razy

"Jeszcze nie mieszkałam w Bytomiu, a już słyszałam o Bobrku jako czarnym przykładzie negatywnych zjawisk społecznych" - powiedziała mi niedawno młoda dziewczyna, pracująca w tej właśnie dzielnicy z "dziećmi ulicy". I taka jest prawda - czarna legenda Bobrka znana jest w całym kraju. Bobrek kojarzy się w Polsce ze złomiarzami, "patolą", czyli patologią i bezrobociem.

Tyle, że żaden socjolog nigdy nie zbadał, dlaczego właśnie to Bobrek stał się "czarnym przykładem negatywnych zjawisk społecznych". Przecież - kto o tym pamięta? - w latach 70. XX wieku istniał tam Zakładowy Dom Kultury Huty Bobrek. Na odbywające się w nim Bobrkowskie Biesiady Literackie przyjeżdżali najlepsi pisarze z całego kraju - Ernest Bryll, Tadeusz Nowak, prof. Jan Zygmunt Jakubowski. W Bobrku działało również Liceum Ogólnokształcące, w którym nauczycielem był m.in. późniejszy prof. zw. dr hab. Jan Drabina. Co zatem stało się z Bobrkiem? Zlikwidowano hutę? Owszem, ale w Łagiewnikach też zlikwidowano hutę, a to nie Łagiewniki są "czarnym przykładem negatywnych zjawisk społecznych".

Może w Bobrkowskich Biesiadach Literackich brali udział tylko przyjezdni, a nie miejscowi? Może absolwenci III Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Broniewskiego w Bytomiu-Borku wyjechali z tej dzielnicy? I ziarno wówczas rzucone w ziemię obumarło? A może ludzie z Bobrka zaczęli się wyprowadzać do nowych bloków, na nowe osiedla, a sam Bobrek uczyniono swoistą "kolonią karną", w której osiedlano mieszkańców eksmitowanych z innych dzielnic - takich, którzy nie pracują, nie płacą czynszu, za to dewastują i sprawiają problemy? Ale jeżeli tak, to kiedy się to zaczęło? Kto wydał wyrok na Bobrek? Kto jest najbardziej winien: prezydent Spyra czy Mączarowski, a może Paczocha albo Kińczyk? Nie można wszystkiego zwalać na bezrobocie spowodowane likwidacją huty. Bo w Łagiewnikach też zlikwidowano hutę. Na dodatek - hutę Bobrek wygaszono jako zakład, ale miejsca pracy wciąż tam istniały, działały na jej majątku spółki, dzisiaj pracuje koksownia. Nie zlikwidowano za to kopalni Bobrek. Notabene, zarówno huta, jak i kopalnia Bobrek to formalnie Karb.

A telewizje czy tzw. youtuberzy często pokazując "straszne" obrazki z Bobrka przedstawiają właśnie budynki, podwórka i ulice w Karbiu.

Czarna legenda Bobrka jest faktem - tego nie da się ukryć. Ale żaden socjolog nie stworzył monografii tej dzielnicy, nie napisał historii jej rozkwitu i upadku, nie zdiagnozował przyczyn tego kryzysu, nie monitoruje sytuacji na bieżąco. Tymczasem być może okazałoby się, że gdyby Bobrek i Karb potraktować jako całość - to obecnie właśnie tam istnieje najwięcej nie urzędniczych miejsc pracy w Bytomiu.

Ocena: 4,92
Liczba ocen: 13
Oceń ten wpis

Komentarze

  • A.R.
    Lokalne, łagiewnickie "stadko" nie zostało rozproszone, więc kontynuuje swe własne tradycje, zachowania i spoistość społeczną, choć nie bez kłopotów, przeciwności i przeszkód.
  • A.R.
    Łagiewniczanie na szczęście nie doświadczyli tego a jeżeli już, to w jednostkowych przypadkach, rozciągniętych w czasie.
  • A.R.
    Z tego powodu nie miał kto zadbać o społeczność, miejscową kulturę, tradycję, etos i dotychczasowy standard zamieszkiwania i porządek.
  • Antoni Respondek
    Proszę wziąć pod uwagę także to, że ostatni rodzimi Bobrowianie, "przedwcześnie" wyjechali wraz ze swoim przewodnikiem duchowym księdzem Karfczykiem do Europy i to nieomal jednocześnie.
  • Dorota
    Jestem absolwentką Liceum ogólnokształcącego nr III im. Władysława Broniewskiego.Historii uczył doktor Jan Drabina, języka polskiego ojciec mojego kolegi a po latach męża, mgr Stanisław Pieklik, dyrektorą była mgr Sobczyk uczyła języka rosyjskiego.
  • Marcin Hałaś
    Akurat Bobrka nie znam, nie czuję, nie jestem socjologiem, nie mam kompetencji. Jest kilka innych tematów do opracowania, których mógłbym się podjąć, ale akurat nie ten. Pozdrawiam.
  • long
    Monografia Bobrka to byłoby coś. Z nieba do piekła, historie niezwykłe. Może pan się podejmie?

Partnerzy