| KULTURA |
 |
 |
Otworzą "Kronikę"
To był najdłuższy remont nowoczesnej Europy. Galeria „Kronika” mieszcząca się w budynku przy Rynku 26 była nieczynna całe półtora roku. W najbliższą sobotę rozpocznie działalność po tej przewie w zaaranżowanych na nowo pomieszczeniach. Nic nie będzie już takie samo: „Kronika” traci z nazwy słowo „galeria”, zyska nowe logo oraz ambicje działania jako interdyscyplinarne centrum sztuki współczesnej.
Jeszcze pod koniec ubiegłego tygodnia wnętrze „Kroniki” przypominało plac budowy. Ekipy budowlańców pracowały przy robotach wykończeniowych, wszystko pachniało świeżą farbą, z sufitu i ścian bezradnie zwisały kable, do których niczego jeszcze nie podłączono. Dyrektor Bytomskiego Centrum Kultury Paweł Koj zapewniał jednak, że wszystko będzie gotowe na czas. Dyrektorem programowym „Kroniki” w lutym został pracujący w niej już wcześniej Sebastian Cichocki. Podkreśla on, że w czasie swojej „bezdomności” galeria była ciągle obecna w życiu artystycznym i świadomości publiczności. Organizowała wszak rozmaite przedsięwzięcia i projekty, nawiązując i rozszerzając przy okazji kontakty międzynarodowe. Chodzi chociażby o produkcję polsko-niemieckiego spektaklu „Skarbek”, działalność Elektropopklubu, czy niedawno eksponowaną w Muzeum Górnośląskim wystawę fotogramów Zbigniewa Libery „Co robi łączniczka”.
Nowa misja placówki sformułowana została w następujący sposób: „Kronika to centrum sztuki współczesnej, ulokowane w centrum przemysłowego Bytomia na Górnym Śląsku, zajmujące się eksplorowaniem związków pomiędzy współczesną teorią i praktyką artystyczną a muzyką, teatrem, filmem, dizajnem i architekturą.” Można pozwolić sobie na pachnący postmodernizmem żart i skomentować to credo słowami, jakie znalazły się w jednej z ksiąg kultowego za czasów dzieciństwa Cichockiego komiksu „Tytus, Romek i A’Tomek”: „Zawiłe, acz genialne. Zrobimy na tym majątek”. A już poważniej: „Kronika” z rozmysłem dokonuje nowej autoidentyfikacji. Znika stare logo, pod którym wystawy w tej galerii mieli m.in. Andrzej Seweryn Kowalski i Andrzej Szewczyk – zastąpione zostanie nowym, wydaje się, że bardziej ostrym w wyrazie. – Logo, które powstało 15 lat temu zostało zaprojektowane pośpiesznie, nie zostało właściwie wypromowane, nie spełnia dziś wymagań nowoczesnego znaku identyfikacyjnego. Nowe logo jest oparte na ciekawym rozwiązaniu formalnym, pokazuje pewne „rozbicie” słowa Kronika, w domyśle operację na nieokreślonej materii sztuki współczesnej – twierdzi Sebastian Cichocki. Ale logo to – tak naprawdę – jedna z najmniej istotnych rzeczy w działalności instytucji kulturalnej.
Nowa „Kronika” będzie miała dwa piętra. Pierwsze – przeznaczone będzie głównie pod działalność wystawienniczą. Kondygnację wyżej znajdzie się tzw. meeting room. Po polsku: pokój spotkań. Będą się tam odbywały spotkania, wykłady, prelekcje, małe koncerty muzyczne, projekcje filmowe. Pokój spotkań zaaranżuje zaproszony do tego dzieła artysta i taki wystrój będzie miał ów „meeting room” przez cały rok. Pierwszym autorem wystroju tego wnętrza będzie Grzegorz Sztwiertnia. W Kronice znajdą się również dwa mieszkania gościnne, gdyż instytucja ta zamierza prowadzić cykl tzw. rezydencji. W ich ramach do kilkutygodniowych pobytów w Bytomiu będą zapraszani artyści i kuratorzy, którzy w tym czasie będą tworzyli projekty odnoszące się do Śląska, czyli „specyfiki regionu i jego aktualnej problematyki społeczno-kulturalnej.”
Inauguracja działalności „Kroniki” po najdłuższym remoncie nowoczesnej Europy i sprecyzowaniu nowej filozofii działania nastąpi w najbliższą sobotę 11 marca o godz. 19. Otwarte zostaną dwie wystawy nazywane w nowej „Kronice” projektami. „Odpady” to tytuł ekspozycji Bogny Burskiej. Istotnym motywem pojawiającym się w jej pracach jest krew: artystka fotografuje ją, używa jako tworzywa. Z kolei Monika Sosnowska, autorka „Wystawy II” zabudowuje przestrzeń, tworząc swoiste labirynty, do których zaprasza publiczność. To swego rodzaju połączenie sztuki z architekturą. W „Kronice” zobaczymy makiety jej realizowanych w dużych rozmiarach prac i projektów. Sebastian Cichocki zapewnia, że Monika Sosnowska to bodaj najbardziej znana w świecie polska artystka młodego pokolenia. Czyli błyszczy w DDM-ie – dominującym dyskursie medialnym. Warto przy okazji pamiętać, że paradoksalnie DDM jest przede wszystkim bytem medialnym, a nie rzeczywistym i trudno mówić o nim – przynajmniej jeśli chodzi o obszar sztuki współczesnej – w liczbie pojedynczej. Zaś przy okazji otwarcia „Kroniki” zagra didżej Dr. Mooner z Monachium, który latem ubiegłego roku rezydował w bytomskim Elektropopklubie.
Na jaką publiczność liczy „Kronika”, kto jest adresatem działań, które zamierza prowadzić? Sebastian Cichocki jednym tchem wymienia publiczność krakowską, cieszyńską, wrocławską i warszawską nawet. Mówi o publiczności klubowej, osobach zainteresowanych np. eksperymentami w zakresie współczesnej kameralistyki i muzyki elektronicznej. Dopiero zapytany o to, gdzie w tej szerokiej geografii jest miejsce na Bytom, mówi: - Bytom to oczywiście nasze centrum uwagi, także baza „logistyczna”. Liczymy się oczywiście z tym, że nie każdy przyjmie nową strategię naszej instytucji z entuzjazmem, ale nie jest naszym celem tworzenie hermetycznej niszy intelektualnej. Wręcz przeciwnie, otwieramy się na widza coraz bardziej, czego symbolem, może być usunięcie ściany przykrywającej okna Kroniki wychodzące na Rynek. Nie da się jednak oprzeć wrażeniu, że zdobywanie publiczności bytomskiej może przyjść najtrudniej. Pytanie, czy sztuka powinna oferować tylko eksperyment, czy aż wartości pozostaje bowiem w tym kontekście otwarte.
MARCIN HAŁAŚ
|
 |
Powrót
|
|
|
ARCHIWUM NEWSÓW |
 |
|
|
|
NASZE AKCJE |
 |
|
|
|